Piątek [jeszcze nie trzynastego]
Przesiąkłam dymem pięć lat
po rozstaniu które nie zwiastowało wspólnych
piw i zarwanych nocy a dziś
z jednego kufla jak z jednego talerza
wylewamy za kołnierz tajemnice
i bawimy się w chowanego ze światłem
które drażni zwężone źrenice
smak kłamstw miło komponuje się
z 'przepraszam jak ma pan na imię
niewiele dziś pamiętam’ z tamtej nocy
pod gwiazdami gdy komary ucztowały zuchwalej niż my
całowaliśmy swoje słowa
jak gej z lesbijką
-słodkie bajki na dobranoc
Komentarze (6)
-
- witold kiejrys
- 06 listopada 2011, 08:25:16
epatowanie inności? po co?
chwalenie to, czy żalenie?
są setki możliwości ukazania swojej fascynacji
własną pcią, bez budzenia niesmaku.
ale...może to dla smakoszy! -
- Wanda Szczypiorska
- 06 listopada 2011, 08:50:46
Z tym co powyżej w komentarzu wiersz raczej nie ma nic wspólnego. To liryczne granie na jednej strunie. Jednakowej dla wszystkich.
-
- Ilona Ewa Urban
- 06 listopada 2011, 09:01:26
Wando,
dziękuję za wizytę.
Pozdrawiam ;) -
- ten który
- 06 listopada 2011, 09:38:35
Że tak powiem, rzecz do rzeczy, problem który wcale nie jest odosobnionym problemem, dla tego też każdy z tego wiersza może coś wziąć do siebie. Może to po prostu pomóc (odnaleźć się) każdemu.
-
- . .
- 06 listopada 2011, 12:09:37
Czytam bez ostatniego wersu. Pozdrawiam.
-
- Małgorzata Sochoń
- 06 listopada 2011, 12:55:04
całowaliśmy swoje słowa// jak gej z lesbijką -
- bardzo to obrazowe i zastanawiające zarazem. Przekonuje mnie ta cząstka wiersza. Myślę, że gej z lesbijką są jak najdalej od całowania swoich ust, ale słowa mogą sobie "całować", jak najbardziej. Mimo wszystko są to tylko takie moje wyobrażeniowe uwagi. Ale są . To pewnie zaleta wiersza.
I - rzeczywiście, jak mówi Tytoń - bez ostatniego wersu lepiej.